MÓJ TYDZIEŃ

Każdy dzień tygodnia, dla każdego z osobna ma inne znaczenie…

PONIEDZIAŁEK

Godzina 6:30… budzik wygrywa swoją melodię bez końca. Szare niebo psuje radosną aurę, jeszcze niedzielnej przygody. Trzeb zacząć pisać nowy rozdział naszego codziennego biegu… To dzień, w którym coś się zaczyna i coś się kończy.

„Szare jak w ten poniedziałek niebo…”

WTOREK

Wczesna pobudka. Szybki objazd po mieście. Od rana zajęcia. Wracam. Siadam. Ze spotkania na spotkanie. Zabiegana, zalatana. Czekam tylko na to co wspaniałe…

„Wtorek się skończył prawie… ulica chrapać zaczyna”

ŚRODA

Już jest… połowa tygodnia. Teraz to już z górki i na tak zwanym luzie. Nim się zdążę obudzić, już obiad przygotowuję. Rozmyślam nad czwartkowym planem. Nie mogę się już doczekać. Widzę jak czas leci…

„W ten środek tygodnia wystarczy być, by czuć się swobodnie. I więcej nie czuć nic… Wygoda. Swoboda.”

CZWARTEK

Tak blisko weekendu. Umówione spotkanie… Wspaniałe chwile. Czas leci szybko. Już można się odprężyć. Można spokojnie usiąść i włączyć dobre dźwięki muzyki.

„Czuję i wiem. Uda się godnie sprężyć na ten, koniec tygodnia.”

PIĄTEK

Już nastał ten dzień. Spokojna chwila… Mam czas zaplanować swój nowy dział. Na spokojnie przygotowane jedzenie, a wieczorem dobre i stare kino. To marzenie… nie normalny dzień.

„To piątek stał się  naszym świętem, usiądźmy więc wieczorem sami”

SOBOTA

Czekałam na ten dzień, jak nigdy. W większości beztroski i lekki jak piórko przebieg weekendu. Zamyślona nieraz przysiadam przy świeczkach i zaszywam się w swoim świecie. Tu spotkanie, tam śniadanie. Drobne zakupy, czy przyjemny spacer po parku…

„Wieczorem w sobotę, od nadmiaru wina…”

NIEDZIELA

Piękny dzień. Rodzinna atmosfera, świąteczny obiad, dobry kawał domowego ciasta. Radio odtwarza kolejną już płytę. Miłe wieczorne spotkanie… Ale mimo wszystko już wieczorem, rozmyślam o… PONIEDZIAŁKU

„…To dziś od rana poczułem się bogaty bogaty”

Mój tydzień płynie… płynie i płynie. Raz statecznie, a czasem zawile. Na ogół mnie zaskakuje. Choć czasem pokazuje moją rutynę. Natchnął mnie do tego małego wywodu, mój urodzinowy prezent. A dokładniej Wojciech Waglewski i VOO VOO wraz z nową płytą „7”. Nowiutki album, mający zaledwie miesiąc, słucha się idealnie, każdego dnia tygodnia.

Jula

Reklamy

2 Comments Add yours

  1. dominika pisze:

    Uwielbiam ich muzykę 😛 są genialni. Nawet kiedyś byłam na ich koncercie
    pozdrowienia ze słonecznej Wawy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. My również pozdrawiamy! Mamy nadzieje, że i nam uda się kiedyś trafić na ich koncert ☺️

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s