HEY, THAT’S NO WAY TO SAY GOODBYE

Włączasz laptopa. Jeszcze nie dobudzony… Pierwsza wiadomość: „Nie żyje Leonard Cohen”. Pierwszy odruch… Sięgam po jeden z wielu albumów- „Leonard Cohen. Greatest Hits”. Włączam i słucham. Każdej wypowiedzianej frazy… Każdego wygranego dźwięku. Takiego lekkiego i przyjemnego. W duecie z tym głosem. Trochę jakby od niechcenia, trochę jakby to nie było to czego on pragnie. Ale gdy się zamknie oczy, to usłyszy się pociągnięcia smyczkiem, delikatną gitarę i wypowiedzianą historię, jego śpiewem. Utwory Cohena- zwłaszcza te z młodości, mają ten swój niepowtarzalny charakter. Cudowne teksty, są jego poetyckim dorobkiem. Będziemy go pamiętać… „Dance Me To The End Of Love”, „Halleluja”, „ In My Secret Life” czy „Suzanne”. Ja z nich wybieram „Hey, That’s No Way To Say Goodbay”, krótką balladę o miłości i pożegnaniu…

„Kochałem cię dziś rano, ust naszych ciepła słodycz

Jak senna złota burza nade mną twoje włosy

Przed nami na tym świecie już inni się kochali

I w mieście albo w lesie też tak się uśmiechali

A teraz trzeba zacząć rozłączać się po trochu

Twe oczy posmutniały,

Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób.”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s